ekspert employer branding podcast

Efektywne targi pracy – praktyczne wskazówki dla wystawców. Wywiad z Karoliną Merdą z Career Expo.

0

O targach pracy napisano i powiedziano już praktycznie wszystko. Sęk w tym, że głównie omawiano zagadnienia oczami potencjalnego kandydata. Co ma ubrać, jak rozmawiać, jak przygotować CV itp. Dzisiaj chciałbym abyśmy porozmawiali, jak przygotować się do targów pracy, będąc w roli wystawcy. O dobrych i złych praktykach opowie Karolina Merda z firmy CareerExpo, która od kilka lat współorganizuje jedne z największych imprez rekrutacyjnych w Polsce (https://careerexpo.pl).

Bardzo spodobało mi się powiedzenie Karoliny:

Kreatywność wystawców, często jest nie większa, niż pudełko krówek na ich stoiskach.

Podcast nagrywaliśmy w jednej z restauracji w Poznaniu, więc z góry przepraszam za pogłos. Jeżeli taki format Wam nie odpowiada (wywiady w kawiarniach) i preferujecie ciszę w tle to koniecznie dajcie znać. Tym czasem targi tuż tuż, więc zapraszam po garść solidnych porad i inspiracji.

Poniżej wywiad w formie artykułu, więc jeżeli nie możesz posłuchać to zapraszam do lektury:

Dzisiaj moim gościem jest Karolina Merda, współorganizator ogólnopolskich targów pracy Career EXPO, organizowanych od 2012 r. Napisałaś w mailu do mnie, że kreatywność niektórych wystawców jest wielkości kartonu krówek reklamowych. Bardzo mi się to spodobało! Chyba wiele firm przygotowuje się do targów na zasadzie: „O kurde, jutro targi”. I w efekcie na stoiskach mamy co najwyżej ulotki, krówki, breloczki…

Tak, bo nie ma czasu na to, żeby zaplanować np. wydruk gadżetów reklamowych, na których przygotowanie potrzeba trzech tygodni.

A na których targach warto się wystawiać? Czy na wszystkich? Budżety zwykle na to nie pozwalają.

Po pierwsze myślę, że na pewno warto wziąć pod uwagę grupę docelową, czyli uczestników konkretnych targów. Obecnie targi są dosyć mocno sprofilowane. Są takie, które pozwalają na rekrutację profesjonalistów albo osób dopiero rozpoczynających karierę w IT czy finansach. Są targi nastawione na wszystkie branże, a główną ich grupą docelową są studenci. Wreszcie na innych są specjaliści z doświadczeniem – tych że ich dużo trudniej przyciągnąć na targi, choć są na to sposoby.

Po drugie na pewno należy brać pod uwagę frekwencję na targach, obserwować je, zobaczyć, jaką mają historię, jak wyglądały poprzednie edycje, co mogą zaoferować organizatorzy poza samym miejscem na hali, czy np. jest możliwość przeprowadzenia warsztatów – te zwykle są pozytywnie odbierane przez uczestników.

A czy warto brać udział w różnych targach pracy? Myślę, że tak, bo to jest dobry sposób na utrwalenie wizerunku marki i daleko posuniętą strategię employerbrandingową. Jeśli firmie na tym zależy, to warto angażować się w więcej wydarzeń. Natomiast jeśli poszukujemy pracowników doraźnie i nie mamy dużego budżetu, to lepiej wziąć udział w jednej edycji targów i dobrze się do nich przygotować.

Czyli lepiej pokazać się raz dziesięć razy tak sobie?

Uważam, że zdecydowanie lepiej pokazać się raz a konkretnie, czyli cały budżet zainwestować w zrobienie czegoś naprawdę super, tak żeby uczestnicy mieli szansę nas zapamiętać. Pokazywanie się wielokrotnie bez konkretnej wizji, pomysłu jest bezcelowe, to wyrzucanie pieniędzy w błoto.

Ile czasu powinny trwać przygotowania do targów?

Myślę, że w okolicach połowy sierpnia warto zacząć się przygotowywać do targów, które odbywają się w październiku. To jest naprawdę długofalowy proces. Bo wzięcie udziału w targach nie ogranicza się do samego pokazania się na targach. Nie możemy wierzyć, że sam udział w targach zapewni nam sukces.

Chyba teraz zasmuciłaś większość firm.

Bardzo mi przykro, ale po to tu jestem. Generalnie proces przygotowywania się do targów można podzielić na trzy etapy. Pierwszy z nich to przygotowanie się do targów, czyli prowadzenie komunikacji wewnętrznej, ale i zewnętrznej, co jest superważne – o tym firmy często zapominają. Drugi etap to uczestnictwo w targach, a trzeci – komunikacja i działania po zakończeniu targów. Dla wielu firm niestety koniec targów oznacza zakończenie ich misji. A nie powinno tak być, bo koniec targów nie sprawia, że mamy ustać w wysiłkach.

Bardzo ważne jest też to, by na targi delegować osoby, które się do tego nadają. Często niestety mamy do czynienia z osobami, które ewidentnie nie chcą być na targach, nie pasują do tego miejsca, nie mają odpowiednich umiejętności interpersonalnych. To powinny być osoby, które bardzo dobrze znają firmę, świetnie się w niej czują, są w stanie opowiedzieć o niej w interesujący sposób i zarazić optymizmem zawodowym uczestnika targów, tak by nabrał on ochoty do pracy w tej firmie. Nie ma nic gorszego niż smutna pani na krzesełku w kąciku stoiska, która nie wykazuje większej ochoty na interakcję. Uczestnik, który przechodzi obok, myśli sobie: „To nie może być fajne miejsce pracy”.

Pamiętam, jak na jednych z targów widziałem zamiast pracowników hostessy, które reprezentowały firmę. To było niedorzeczne. Ale czy w dzisiejszych czasach ludzie nadal siedzą w kącie?

Niestety tak. Wciąż widać boksy, w których siedzą zamknięci pracownicy, odgradzający się od uczestników. Czekają, aż uczestnicy zainicjują kontakt, a to jest przecież zadanie pracowników. Często są to osoby, które dopiero stawiają pierwsze kroki na swojej drodze zawodowej i nie wiedzą, jak zainicjować rozmowę, na jaki poziom spoufalenia mogą sobie pozwolić itd.

Czy materiały marketingowe powinny się różnić w zależności od grupy docelowej, do której chcemy dotrzeć, czy lepiej zrobić jeden dobry gadżet?

Myślę, że lepszy byłby jeden dobry gadżet. Oczywiście dostosowywanie gadżetów do poszczególnych odbiorców również jest świetnym pomysłem, można dopasować je chociażby do wieku odbiorców. Mimo to uważam, że lepiej zainwestować pieniądze w zrobienie jednego dobrego gadżetu, który przyda się wszystkim.

A musi to być gadżet? Co można jeszcze zaoferować?

Bardzo fajnie sprawdzają się niecodzienne sposoby angażowania uczestników targów, tak żeby na dłużej zatrzymali się przy naszym stoisku. To nie muszą być gadżety, które zabiera się ze sobą do domu. To może być po prostu coś miłego, np. babeczka, jakiś konkurs wiedzy o firmie, pooglądanie biura przez okulary do wirtualnej rzeczywistości. Jest mnóstwo kreatywnych sposobów, które można wykorzystać na stoisku. Wcale nie muszą to być tony smyczy. Ale już długopisy są w porządku, bo to jest akurat deficytowy produkt.

I lepiej zrobić jeden porządny długopis?

Tak, dobrej jakości, który każdy chciałby mieć.

Bo jeśli jest dobrej jakości, to dobrej jakości jest też firma. Zresztą rzeczy dobrej jakości nie muszą być bardzo drogie. A jak samo stoisko może wyglądać? Czy pamiętasz jakieś warte naśladowania?

Jedna z firm z branży finansowej wykorzystała bardzo sprytne rozwiązanie. Zarezerwowała sobie miejsce praktycznie w centrum hali, zbudowała tam wyspę i ulokowała na niej kilkudziesięciu pracowników, którzy byli identycznie ubrani, mieli bardzo spójną kreację wizerunkową. Do tego byli bardzo aktywni, praktycznie zaspamowali targi, łapali, kogo się dało. Docierali do mnóstwa uczestników. Zebrali dużo wartościowych CV, nawiązali sporo fajnych kontaktów, świetnie się bawili, a uczestnicy – wraz z nimi. Wytworzyła się bardzo miła atmosfera i to jest przykład do naśladowania. Co ważne, nie wymagało to angażowania dużych środków finansowych w przygotowanie samego stanowiska, istotny był pomysł na kreatywne zagospodarowanie targów i stworzenie pozytywnej atmosfery.

To pokazuje też, jakie podejście ma firma i jak się będzie w niej pracowało.

Właśnie o to chodzi. Targi są głównie po to, żeby pokazać, jaka atmosfera panuje w firmie, żeby przekonać potencjalnego pracownika, by właśnie u nas zechciał pracować. Po targach trzeba nawiązać kontakt i doprecyzować, jakie dodatkowe korzyści można czerpać z tej pracy, ale pierwsze wrażenie jest naprawdę bardzo istotne.

Opowiesz więcej o tym przykładzie z okularami do wirtualnej rzeczywistości?

Jeden z wystawców na naszych targach umożliwił uczestnikom zwiedzanie biura za pomocą takich okularów. Myślę, że ten pomysł będzie wykorzystywany coraz częściej, dlatego że obserwujemy digitalizację różnych obszarów życia. Również w rekrutacji wykorzystuje się już wirtualną rzeczywistość.

Innym fajnym pomysłem jednej z firm na targach było zorganizowanie konkursu, który polegał na tym, że uczestnicy targów musieli szukać logotypów firmy po całej hali.

Taka gra miejska?

Tak, i w zamian uczestnicy otrzymywali znacznej wartości sprzęt elektroniczny. To naprawdę sprytny sposób na zaangażowanie ludzi.

Na naszych targach zauważamy, że coraz więcej firm dba o to, żeby ich stoiska były atrakcyjne wizualnie, choć wciąż wiele możliwości jest niewykorzystanych. Stoisko można zaaranżować w zasadzie w dowolny sposób, da się zrobić praktycznie wszystko. Chciałabym, żeby stoiska wyglądały u nas bardziej kolorowo, trochę jak na Zachodzie. Tam firmy angażują po kilkadziesiąt tysięcy euro w to, żeby stoiska wyglądały naprawdę spektakularnie.

U nas nie ma jeszcze na to takich budżetów.

Ale to nawet dałoby się zrobić dużo mniejszym budżetem, brakuje jedynie pewnej dozy szaleństwa.

Warto więc zgooglować top 10 targów pracy np. w Europie Zachodniej i przejrzeć chociażby zdjęcia stoisk. A w którym kraju najbardziej rozwinięte są targi pracy?

Myślę, że dosyć fajnie działają one w Niemczech. W Berlinie są fajne targi pracy – Connecticum, trwają bodajże cztery dni. Wystawia się tam kilkuset wystawców, ostatnio było aż 400. To jest ogromne przedsięwzięcie.

Ku przestrodze powiedzmy też o złych praktykach, których absolutnie należałoby unikać. Może nawet HR menedżer mógłby spisać kluczowe reguły, których powinien zespół przestrzegać. Punkt numer jeden: „Zostajemy do końca targów”?

Tak! Bardzo często się zdarza, że targi trwają od godz. 10 do 18. Mimo to część uczestników przychodzi na targi dość późno, bo wcześniej pracują. Są to osoby, które szukają pracy, przychodzą na targi na stoiska konkretnych firm, i niestety zdarzało się, że z CV w dłoni szukały konkretnej firmy, a jej nie było, bo opuściła targi na pół godziny przed ich zakończeniem. To bardzo nieprofesjonalne podejście, dlatego że ci ludzie przychodzą na targi właśnie dla tych firm! A przecież wszystkie działania, które prowadzimy przed targami czy w ich trakcie, zmierzają do tego, żeby przyszło do nas jak najwięcej ludzi. Skoro ich do tego zachęcamy, to bądźmy tam dla nich do samego końca.

Kolejną złą praktyką jest to, o czym mówiłam wcześniej: nieumiejętność podejmowania dialogu z uczestnikami czy nieumiejętność kontynuowania rozmowy i przekazania najważniejszych informacji: czego oczekuje firma, na jakie stanowiska szuka pracowników itd.

A ludzie przynoszą w ogóle swoje CV?

Tak, przychodzą z życiorysami. I to nadal się sprawdza. Myślę, że dużo firm mogłoby usprawnić proces zbierania CV, bo wciąż odbywa się to w dość archaiczny sposób. Niektóre osoby mają gotowe wydrukowane CV, ale część ich nie ma, część ma CV na pendrivie, część na e-mailu. Fajnym pomysłem byłoby przygotowanie miejsca do zbierania CV, np. postawienie tabletu, laptopa, za pomocą którego uczestnicy mogliby przesyłać swoje aplikacje. Firma nie musiałaby przedzierać się przez sterty papieru, tylko miałaby wszystkie dane zgromadzone w formie elektronicznej.

A nawet jeśli firma przyjmuje drukowane CV, to warto, żeby nie rzucać tym dokumentem byle gdzie, tylko odłożyć z należytym szacunkiem, np. do odpowiedniego segregatora. Najgorzej jest, gdy CV lądują na oczach uczestników byle gdzie. Pomyślałem też, jeśli chodzi o zbieranie CV w formie elektronicznej, to dobrze byłoby zrobić landing page na potrzeby targów. Można stworzyć jednodniowy czy kilkudniowy landing page z kreacją targową i postawić tablet albo komputer połączony z tym landingiem, za pomocą którego można by wgrać swoje CV.

Tak, to byłoby duże ułatwienie.

Landing page da się stworzyć za 200–500 zł, przygotowanie kreacji przez agencję – kolejne 500 zł. Wszystko zamyka się w kwocie 700 zł i mamy superstoisko. Jeżeli na dodatek jesteśmy firmą technologiczną, to come on – po co w ogóle bawić się w przyjmowanie drukowanych CV?

Tak. I to wszystko, o czym mówisz, wiąże się z planowaniem i strategią na potrzeby targów. To wszystko trzeba przemyśleć, przewidzieć nieprzewidywalne, a nie przychodzić na targi spontanicznie.

Jeszcze jedna superważna rzecz: komunikacja zewnętrzna z uczestnikami, z potencjalnymi pracownikami. Możemy w tym celu wykorzystać media społecznościowe, żeby poinformować potencjalnych zainteresowanych pracowników, że pojawimy się w tym i tym dniu na targach.

Choćby wykupić kampanię na Facebooku za 200–500 zł i stargetować ją na grupę swoich odbiorców.

To byłby świetny pomysł!

W jaki sposób wy, jako organizatorzy targów Career EXPO, promujecie swoich wystawców?

My wkładamy w to naprawdę dużo wysiłku i sporo środków finansowych. Z naszej strony jest to marketing 360 stopni, marketing internetowy, płatne kampanie, ulotki, plakaty, generalnie akcje kreatywne na uczelniach i na mieście. Dokładamy wszelkich starań, żeby wypromować uczestnictwo konkretnej firmy na targach, a jeśli dana firma też sama się angażuje w promocję swojego uczestnictwa, to mamy pełnię sukcesu.

A co po targach? Idziemy do domu, następnego dnia przychodzimy do pracy i co dalej?

Podejmujemy kontakt z osobami, których aplikacje wydają nam się atrakcyjne. Bardzo ważne jest, żeby kontakt nastąpił stosunkowo szybko po targach, najlepiej następnego dnia, dlatego że to jest kontakt na świeżo. Kandydat jeszcze prawdopodobnie nie znalazł innej oferty, nikt jeszcze go nie przechwycił. Mamy wtedy największe szanse na porozumienie. Kandydat na pewno doceni, że dzwonimy już kolejnego dnia, dlatego że często jest tak, że po wysłaniu aplikacji trzeba czekać miesiącami na kontakt ze strony firmy.

To jest wręcz krytyczne z punktu widzenia biznesu, ponieważ źle potraktowani ludzie momentalnie wystawiają opinie. Dwa: automatycznie nie kupują produktów tej firmy czy też nie korzystają z jej usług. W Anglii prowadzono ostatnio badania na ten temat i okazało się, że 64% ludzi, którzy mają złe doświadczenie z rekrutacji, nie kupuje więcej w danej firmie. Tak że to ważna rzecz: bądźmy dla ludzi mili.

Tak, i bądźmy fair przede wszystkim. U nas na targach wprowadziliśmy też autorską inicjatywę, która nazywa się Szybkie Rekrutacje.

My na infoShare mieliśmy speed date’y start-upów z inwestorami. Świetna rzecz, bardzo dobrze się sprawdza w IT. Opowiedz o waszych Szybkich Rekrutacjach.

Polegają na tym, że uczestnik po zarejestrowaniu się na naszej stronie internetowej i założeniu konta ma dostępną listę firm, które biorą udział w Szybkich Rekrutacjach. Można zgłosić chęć udziału w rekrutacji i spotkać się z konkretną firmą na targach na wstępną rozmowę kwalifikacyjną. Po otrzymaniu aplikacji firma ją akceptuje lub odrzuca, ale – co ważne – jeśli ją odrzuca, to musi uzasadnić dlaczego.

Rewelacja! To jest istota candidate experience, czyli otrzymywanie feedbacku.

Tak, to jest superważne. Wiemy, co powinniśmy rozwinąć, nad czym popracować, nad jakimi umiejętnościami. A jeśli aplikacja zostanie zaakceptowana przez firmę, to uczestnik umawia się z rekruterem na rozmowę. Podczas targów rozmowa odbywa się w specjalnie wydzielonej strefie, gdzie nikt nie przeszkadza. To są bardzo komfortowe boksy, przygotowane specjalnie na tę okazję. I taka rozmowa może się zakończyć zatrudnieniem kandydata.

Są takie przypadki?

Tak, zdarzają się. Zwykle rozmowy w ramach Szybkich Rekrutacji kończą się tym, że kandydat zostaje zaproszony na główną rozmowę do siedziby firmy.

Kiedy odbywają się targi?

Jesienna edycja przypada na 25 października we Wrocławiu i 21 listopada w Poznaniu.

Dziękuję za spotkanie i podzielenie się wiedzą.

Dziękuję również.

Marcin Potkański
Brand Advisor, CEO, Lecturer. / Employer Branding, Marketing & Coffee enthusiast
Powinno Ci się spodobać
Analityka w HR czyli co i jak mierzyć? Wywiad z Martą Dobrzańską.
Człowiek od Employer Brandingu, Marketingu i Kawy
1 Komentarz

Zostaw swój komentarz

Komentarz*

Imię*
Strona WWW